|
środa, 11 listopada 2009
Diuna - Frank Herbert
Jednym z największych atutów książki jest świat. Mocno tajemnicza, pustynna planeta Arrakis, gdzie największą wartością jest woda i której wszystko jest podporządkowane. Sposób ubierania, wierzenia, gesty.. wszystkie te zachowania autochtonów związane są z wodą. Tak nietypowy i dobrze dopracowany świat zdarza się rzadko. Duża przyjemność daje samo jego odkrywanie. Oprócz ciekawego świata mamy również intrygującą sytuację polityczną. Występują bowiem wielkie rody, Imperatora, jakieś tajemnicze stowarzyszenia, wszyscy mają własne interesy i cele.. siatka intryg przeplata się gęsto i jest niezwykle intrygująca i trudna do przewidzenia. Nie grozi nam, że w połowie książki będziemy wiedzieli jak to wszystko się skończy. Dodatkowo sytuacja co chwila ulega niespodziewanym zmianom. Pojawia się w "Diunie" również wątek przewidywania i zmiany przyszłości, który swoim przedstawieniem całkiem mnie zainteresował. Wydaje się być jedną z bardziej sensownych koncepcji, jakie wymyślali autorzy powieści sci. Książkę czytałem w przekładzie pana Marka Marszała i tłumaczenie jest bardzo dobre. Nie spotkamy żadnych dziwnych tłumaczeń sformułowań jak "Wolanie", "obezwładnik", które występują w przekładzie Pana Łozińskiego. Językowo więc też jest bardzo dobrze. Książka zdecydowanie zasługuje na miano kultowej, szczególnie że gdy powstawała nie miała wielu wzorców do naśladowania. Należy jeszcze wspomnieć, że jak na staruszkę nie straszy nas żadnymi dziwnymi wymysłami futurystycznych technologi, które teraz uznalibyśmy za śmieszne. Tak więc czyta się bardzo dobrze. I za te wszystkie zalety zasługuje na wysoką ocenę: Ocena: 4,5/5
niedziela, 01 listopada 2009
Bękarty wojny (Inglorious Bastards 2009)
Film zaczyna się spokojną i bardzo klimatyczną rozmową niemieckiego oficera z francuzem. Dokładne zadbanie o szczegóły takie jak gesty, akcenty, akcesoria czyni tę scenę niemalże doskonałą, a późniejsze obrazy w filmie nie odbiegają wiele od tego schematu, więc niesamowity klimat towarzyszy nam przez cały film. Akcja dzieje się w okupowanej Francji. Niemców jest dużo, strać z nimi też całkiem sporo, a każde spotkanie Bękartów z hitlerowcami to pokaz brutalności, ale również doskonałego kina akcji. Krew leje się gęsto, ale nie możemy oderwać oczu od ekranu. Jak na Quentinowską produkcję przystało, również tutaj znajdziemy sceny pełne ironicznego, czarnego humoru, który doskonale pasuje do klimatu filmu. Obowiązkowo należy wspomnieć też o obsadzie aktorskiej. Jedna z głównych ról została powierzona Brad-owi Pitowi. Nie jest to aktor, którego zbytnio cenie, ale muszę teraz pochylić przed nim czoła, bowiem stanął w pełni na wysokości zdania. Doskonale wpasował się w rolę, a jego wypowiedzi z udawanym południowo-amerykańskim akcentem mogę słuchać w kółko. Pozostali aktorzy również wypadają dobrze. Postacie wydają się autentyczne i pasują doskonale do filmu. Nikomu nie można zarzucić sztuczności i nieautentyczności. Należy zwrócić tu jeszcze uwagę na postać Hansa Landy, granego przez Christoph Waltz. Kreacja postaci również genialna. Na sam koniec jeszcze jeden smaczek. Otóż mimo elementów komediowych (całkowicie przerysowana postać Hitlera), całkowitego nietrzymania się faktów historycznych i dodawania elementów niemalże fantastycznych filmowi udaje powiedzieć się nie co o tym jaką tragedią była II Wojna Światowa i jak cierpieli podczas niej ludzie, a także w jakich trudnych sytuacjach byli stawiani. Jednakże obawiam się trochę, że teraz Amerykanie będą myśleli, że wojna wyglądała tak, jak przedstawił ją Tarantino. Gdy wyszedłem z kina, byłem oniemiały. Wszystkie przytoczone wyżej zalety wprawiły mnie niemalże w euforię. Mimo iż film nie jest za głęboki, to jest doskonały, wszak każdemu przyda się porcja rozrywki. Bezsprzecznie jest to jeden z najlepszych filmów jakie widziałem. Polecam. Ocena: 5/5 Ach.. na koniec link do filmiku z akcentem porucznika Aldo Raine
czwartek, 22 października 2009
Dystrykt 9 (District 9)
Z pewnością o tym filmie można powiedzieć, że jest nietypowy. Fabuła, w której kosmici w cale nie próbują podbić ziemi, zniszczyć ziemi, urządzić na ziemi polowanie z pewnością zasługuje na uznanie. Oprócz oryginalności fabuła posiada splot wydarzeń, który przyciąga widza do ekranu. Nie jest zbyt przewidywalna (choć niestety paru typowych amerykańskich stereotypów nie udało się uniknąć) i wciąga. Aby film był jeszcze bardziej oryginalny, duża jego część została nakręcona w formie reportażu, co nie oznacza jednak, że w filmie zabrakło akcji. Twórcą niemalże perfekcyjnie udało się przepleść głębsze treści ze strzelaninami. Na pochwałę zasługuje również część wizualna filmu. Kosmici wyglądają wystarczająco obco ;), ich ruchy i zachowania nie przeczą ich anatomii, nie mamy wrażenia że coś tu do siebie nie pasuje. Jedynie w sprawie inteligencji przybyszów pozostaje pewna nieścisłość, ale jest to zagadnienie, które celowo zostało w ten sposób skonstruowane, jednakże pewne pytania same cisną się na usta. W filmie pojawiają się też efekty specjalne w formie wybuchów i pojazdów obcych. Te również zostały zrealizowane w taki sposób, że nie obrażają inteligencji widza i jednocześnie się podobają. Jest wręcz parę akcji, dla których warto jest ten film zobaczyć w kinie. Ścieżka dźwiękowa jest bez zarzutu. Odgłosy obcych wydają się całkowicie do nich pasować, a muzyka dobrze podkreśla akcję. Dystrykt 9 jest zdecydowanie jednym z lepszych filmów jakie ostatnio oglądałem i z pewnością wart jest polecenia każdemu fanowi fantasy. Oprócz ciekawej i oryginalnej fabuły film pokazuje znane od dawna ludziom problemy z trochę innej strony. Umożliwia ujrzenie naszych zachowań w innym świetle. Ocena : 4,5/5
niedziela, 20 września 2009
9 (Nine 2009)
Klimat, który ma tworzyć film rzeczywiście nie jest lekki. Świat po wojnie, jakieś cienie, dymy, dziwne maszyny, a na ulicach można dostrzec zwłoki. Brzmi ponuro. W środku tego otoczenia nasi bohaterowie, czyli lalki (robociki?) z własną walką o przeżycie. Brzmi to wszystko bardzo interesująco i ciekawie, ale już po tym wstępie pojawia się ale.... Film zaczyna się nie wprowadzając zbyt szczegółowo w świat. Nagle pojawia się bohater i akcja zaczyna gnać galopem.. i ten właśnie galop jest dla mnie największym minusem filmu. Wszystko dzieje się bardzo szybko i nie chodzi mi tu tylko o wyczyny bohaterów, ale również o przebieg samej akcji. Bohater, który dopiero co został powołany do życia, trafia do jakiejś społeczności, od razu się buntuje... tylko dla czego ? Film ma wiele niedopowiedzeń, typu :"Tam nie chodzimy". Ma to budować klimat, ale niestety niedopowiedzenia powiązane z galopem powodują, że momentami mamy wrażenie, że ktoś nam z filmu wyciął jakieś sceny. Elementem w jakim ten film zdecydowanie nie zawiódł jest warstwa wizualna. Świat jest bardzo ładnie i klimatycznie wykonany. Faktycznie czuje się powojenny klimat. Zadbano o szczegóły typu kapiąca gdzieś woda, porozrzucane śmieci, które widz skojarzy itp. Dużo pracy włożono w postacie bohaterów. Każda indywidualna, inna, ciekawa. Sam ich wygląd budzi ciekawość. Zdecydowanie jest na co popatrzeć. Niestety wspomniane na wstępie oczekiwania nie zostały spełnione. Otrzymaliśmy ładnie wykonany film, z ciekawą fabułą, ale średnio wciągający widza. Nie wiem czy zabrakło czasu, czy pieniędzy, czy też materiał filmowy okazał się za długi i trzeba było go pociąć, niestety w wyniku zamiast ciekawego filmu otrzymaliśmy ładnego średniaka. Ocena 3/5
wtorek, 08 września 2009
Bruno 2009
Bruno powiela schemat stworzony przez Ali G oraz Borata - stawia niczego nieświadomych ludzi w sytuacjach mocno odbiegających od normalności, jednocześnie powielających bądź piętnujących różne stereotypy. Nakręcony w ten sposób film staję się komedią, jednakże umożliwiającą przyjrzenie się reakcjom ludzi postawionych w takich sytuacjach. Cohenowi powielił schemat do którego nie umiał wpleść wielu nowych elementów. Zabrakło pomysłów, a może to ludzie okazali się zbyt wyrozumiali? Miał być kolejny wielki skandal, a wyszło coś nijakiego. Niektóre prowokacje zupełnie się nie udały, choć część z nich śledzi się z dużym zainteresowaniem. Film jest nierówny i po momentach przykuwających do ekranu, siedzimy i czekamy przez jakiś czas aż znów coś "zacznie się dziać". Mimo wszystko film nie jest zły, ot zawiódł moje oczekiwania (a były one stosunkowo wysokie). Dla osób zainteresowanych problematyką społeczeństwo - homoseksualizm film na pewno obowiązkowy, dla reszty średnia komedia, pod warunkiem, że mają duże poczucie humoru. Ocena: 3-/5
niedziela, 23 sierpnia 2009
Arka
Stworzona przez polaków Animacja, która dostała się do konkursu krótkich filmów na 60-tym festiwalu Cannes. Obecnie film bierze udział w The People Speak Competition organizowanym przez Aniboom. Animacja warta obejrzenia i nie tylko ze względów iż jest polską produkcją.
Baby Love 2008 (Comme les autres)
Film faktycznie jest nietypowy. Poprzez paryskie scenerie, głównych bohaterów jak i samego poczucia humoru, film jest zupełnie inny. Niestety sama inność nie wystarcza aby film był dobrym dziełem, a pomimo dobrego pomysłu twórcy zawiedli. Jednym z podstawowych zarzutów jaki mam w stosunku do tej komedii, to że jest mało śmieszna. Są sceny, które rozweselą widownie, ale jest takich scen bardzo mało, można by się pokusić o stwierdzenie, że jest to film obyczajowy. Jednak takie zaklasyfikowanie, również nie wychodzi najlepiej, bo choć w filmie wątków jest całkiem sporo, to żaden z nich nie został przedstawiony wystarczająco wyraźnie by mógł wciągnąć. Mamy więc geja chcącego mieć dziecko, ale zupełnie nie zostały przedstawione jego potrzeby. On chce je mieć i już. Brak jest obrazu, który pokazałby widzowi jakieś motywy działania bohatera. Powoduje to, że film staje się dość nudny i mało wciągający. Film jako komedia romantyczna zupełnie się nie spisuje. Jako próba przedstawienia problemu par gejowskich starających się o adopcję.. też raczej nie. Autorzy chcieli wrzucić wiele rzeczy w jeden worek i chyba zabrakło im w tym worku miejsca na te najważniejsze elementy. Ocena: 2,5/5
niedziela, 02 sierpnia 2009
Tim's Burton Alice in Wonderland - Trailer
Pojawił się oficjalny trailer Alicji w krainie czarów, tworzonej przez Tim-a Burtona. Pokazuje on sporą cześć postaci, które pojawią się w filmie. Charakteryzacja mocno kolorowa i oryginalna. Całość "graficzna" wygląda bardzo widowiskowo i obiecująco, jednakże sama konstrukcja trailera robi nieco nudne i niezbyt zachęcające do obejrzenia filmu wrażenie.
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Potwory kontra obcy (Monsters vs Aliens (2009) )
Ocena 3,5/5
sobota, 06 czerwca 2009
Antychryst (Antichrist 2009)
Fabuła filmu jest mocno "zakręcona" i skomplikowana, na tyle, że część jej można nazwać wręcz bełkotem. Główne przesłanie filmu wydaje się dość jasne i w miarę zrozumiałe. Film ma budować atmosferę grozy i wyobcowania bohaterów, co mu się całkiem udaje. Dodatkowo pojawia się też poczucie psychozy, która ogarnia zamkniętych w niewielkim domy ludzi, otoczonych wielkim, tajemniczym lasem. Wydaje się, że wręcz idealnie zbudowana sytuacja do stworzenia ciekawego filmu grozy. Jednakże reżyser umieścił w filmie sporo symboli, które pojawiają się dość nachalnie i nie są dla widza zrozumiałe. Przeszkadzają w odbiorze filmu, zaburzając obraz. W "Antychryście" pojawia się też sporo scen brutalnej przemocy, których pokazywanie moim zdaniem nie jest zasadne. Prawdopodobnie Lars Von Tier chciał nimi podgrzać atmosferę w okół swojego dzieła. Sporo emocji wzbudzają też dość często pojawiające się sceny seksu, jednak moim zdaniem służą one budowaniu obrazu głównej bohaterki, który jest wyjątkowo skomplikowany. Bardzo dobrze pasują do filmu zdjęcia. Często są robione w stylu kamery "z ręki" (delikatnie roztrzęsiony obraz) i ujęcia są mocno urywane. Widz odnosi wtedy wrażenie, że ogląda jakiś amatorski film i bardziej wierzy w to co przeżywają bohaterowie. Równie dobrze atmosferę filmu podgrzewa dźwięk, który stanowi w filmie ważny element. Pomimo wymienionych powyżej zalet film nie jest czymś, co ogląda się z przyjemnością. Etapowanie gore, chaos, niejasna symbolika, a początek filmu nudzi. W okół filmu narosła już atmosfera skandalu. Czemu? Nie wiem. Więcej seksu jest w filmach pornograficznych, więcej krwi chociażby w Pile. Nie wiem skąd to poruszenie. Zdania co do oceny filmu też są mocno podzielone. Prawdopodbnie niektórzy lubią takie nachalne wciskanie symboli i chaotyczną mieszaninę, ja nie. Uważam to za brak kunsztu reżysera. Ocena: 2/5 |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
Podobna tematyka
|